Praca

Wspominając założone przez siebie w rodzinnej wsi na początku lat dziewięćdziesiątych Przedsiębiorstwo Obrotu Zwierzętami i Mięsem „Rapid”, a potem hodowlę koni i bydła w Izbach w Beskidzie Niskim, mogę dziś powiedzieć, że doświadczyłem na własnej skórze, nie bez bólu i przykrych momentów, negatywnych skutków przemian w polskiej gospodarce wiejskiej na przełomie XX i XXI wieku, ale nie załamałem się, przezwyciężyłem kryzys i z Bożą pomocą potrafiłem przystosować się do zmieniających się w zawrotnym tempie reguł rynku.

Zajmuję się teraz – wraz z synami – prowadzeniem dużego (jak na nasze warunki) gospodarstwa rolnego w którym prowadzimy hodowlę bydła opasowego i owiec. Dodatkowo na dużą skalę handlujemy cielakami. Jednocześnie prowadzimy gospodarstwo agroturystyczne i dom weselny "W Moszczenicy u Pasonia"..

Całe życie ciężko pracowałem, nieustannie, od świtu do zmroku. Mam wiele fachów w ręku. Barana potrafię ostrzyc, sad obrobić, traktorem łąkę wykosić, ciężarówkę z buhajami poprowadzić, chorego cielaczka podleczyć, czosnek i cebulę uprawiać, z góralami na zawodach kumoterek w Bukowinie się pościgać, obiad w niedzielę ugotować.

I tę pracowitość, szacunek do ludzkiego wysiłku i trudu, staram się teraz wpajać swoim synom, Romkowi i Tomkowi, którym przekazałem znaczną część obowiązków i zarządzania.